piątek, 5 października 2018

Robert był dziś dobry. Na moment przypomniał mi, jak to jest - być na scenie, kiedy nic innego nie istnieje. Tylko migające światła i malutki globus mikrofonu.

Yh, bad writing.

Ale to nie był mój koncert. Ja nie umiałam dać się ponieść. Chyba skończyły się czasy oddawania tłumowi wszystkich emocji, jakie mam.

Duszę się.