poniedziałek, 24 września 2018

Piękna, wrześniowa pogoda. Taka, jaką lubię najbardziej. Wiatr wieje tak mocno, że pewnie nawet zdmuchnie smog. W nocy brzmiał, jak koniec świata.

Zamknięta w czterech ścianach. Poszłabym na spacer, albo jeszcze lepiej - pobiegać. Nie mogę. Odcinam się zatem od świata za pomocą starych odcinków seriali, co najmniej jakbym nie wiedziała, że to bardzo krótkofalowe rozwiązanie, które na dłuższą metę tylko wszystko pogorszy.

Nie po to chciałam pisać. Nie po to, żeby wylewać z siebie frustracje, a już na pewno nie po to, żeby czuć się zobligowana do pisania i pisać bzdury, sztukę dla sztuki. Ale może od tego się zaczyna. Może potrzebuję wyrobić w sobie ten nawyk, żeby zaczęło mi tego brakować.

Eksperymentuję.

Zanosi mi się chyba na spore zmiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz